Pani na Browarze...

Aleksandra Flatau-Kowalska (1914-1978)

 

Kiedy w marcu 2015 roku brałem do ręki książkę Kazimierza Nowowiejskiego „Pod Zielonym Pegazem”, poleconą mi przez Marcina Kąckiego prowadzącego warsztaty reportażu organizowane przez Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, w których uczestniczyłem, nie spodziewałem się, że znajdę w tej niewielkiej książeczce, traktującej przecież o bohemie i śmietance towarzyskiej międzywojennego Poznania, jakąś wzmiankę o Koninie. Jeszcze sam Konin by mnie nie zdziwił, bo przecież leży stosunkowo niedaleko Poznania, do tego na trasie do Warszawy. Dlatego kiedy doszedłem do opisywanych przez Nowowiejskiego wydarzeń pierwszych tygodni wojny, zdziwienie moje i zainteresowanie rosło z każdym przeczytanym słowem. Otóż, okazało się, że Kazimierz Nowowiejski i jego brat Feliks Maria, synowie kompozytora Feliksa Nowowiejskiego, uciekając na wschód wraz ze swym przyjacielem, Kazimierzem Flatauem, polskim klawesynistą, krytykiem muzycznym, wykładowcą i tłumaczem, ukrywali się przez jakiś czas w browarze należącym do siostry Kazimierza Flataua, Aleksandry. Tak wspomina ten czas Kazimierz Nowowiejski:

Kto wie, czy właśnie Kazio nie uratował nam życia, gdy w roku 1939 uciekaliśmy z bratem przed hitlerowcami. W drodze o Kutno zaczepiliśmy o Konin, gdzie w browarach swej siostry właśnie mieszkał Flatau. Zatrzymał wędrowców i udzielił gościny. Nakłonił, aby słuchać codziennie radia, które poinformowało o otoczeniu Warszawy przez Niemców. Na razie klamka zapadła. Więc i nie pchaliśmy się już pod ogień.

Aleksandra Flatau-Kowalska II voto Shuster

Aleksandra Flatau urodziła się w pierwszym roku I wojny światowej, 1914. Była drugim dzieckiem i jedyną córką Juliana Flataua, profesora chemii na Uniwersytecie Poznańskim, właściciela Fabryki Chemicznej „Syntetol”, produkującej mydła, olejki i różne preparaty dla perfumerii, i jego żony Fanny Landau. Jak pisze Alina Domańska w swojej pracy „Spuścizna rodziny Flatauów w zbiorach Biblioteki Raczyńskich”, Flatauowie byli rodziną żydowskiego pochodzenia. Do Polski pierwsi przedstawiciele rodziny Flatauów przywędrowali z Hiszpanii w XIX wieku i zamieszkali głównie w Płocku, gdzie znani byli
z działalności filantropijnej, i w Warszawie, a w roku 1915, kiedy w czasie I wojny światowej Warszawę zajęli Niemcy, Flatauowie przenieśli się do Rosji, gdzie mieli swoje posiadłości, skąd po wielu perypetiach, o których wspominała Fanny Flatau, wrócili do Polski w roku 1920, początkowo do Bydgoszczy, a następnie w roku 1921 przenieśli się do Poznania, gdzie zamieszkali w secesyjnej kamienicy przy ul. Roosevelta 9. Rodzina Flatauów mimo swego żydowskiego pochodzenia, wyznawała kalwinizm, stąd też w rodzinie nie kultywowało się tradycji żydowskich, nie rozmawiało się po hebrajsku ani w jidysz.

Hanna Kostrzewska w serii wydawniczej poznańskiej Akademii Muzycznej „Biografie. Kazimierz Flatau” podaje, iż po swojej babce, Annie Landau z domu Lévy, Aleksandra Flatau wywodziła się z pokolenia Lewiego, jednego z dwunastu synów biblijnego Jakuba. Można zatem powiedzieć, iż była ona bardzo daleką krewną biblijnego Mojżesza i Aarona, pierwszego dziedzicznego arcykapłana z pokolenia Lewiego.

Jak przeczytać można dalej u Domańskiej, Aleksandra Flatau ukończyła Państwowe Gimnazjum im. Generałowej Zamoyskiej w Poznaniu. Z uwagi na zajmowane przez ojca stanowiska, prowadzone interesy, rodzina Flatauów mogła żyć dostatnio. Utrzymywane przez dziesiątki lat szerokie kontakty, z których rodziły się wieloletnie znajomości i przyjaźnie, nie tylko w Polsce, ale i za granicą znacznie wpływały na rozwój młodego pokolenia rodziny Flatauów. Aleksandra Flatau ukończyła prawo na Uniwerystecie Poznańskim, gdzie poznała studiującego ekonomię Grzegorza Korab-Kowalskiego, syna właściciela browaru w Koninie, którego poślubiła w roku 1936.

Można domyślać się, iż połączyło ich gorące uczucie, skoro Aleksandra gotowa była porzucić duże, wielokulturowe miasto, w którym nie mogło brakować rozrywek dla młodych, inteligentnych i pięknych ludzi, jakimi byli małżonkowie Kowalscy, dla prowincjonalnego, niewielkiego na tamten czas Konina. Konin w roku 1936 nie mógł w żadnej mierze konkurować z wielkim Poznaniem. Jak pisze Piotr Rybczyński w pracy „Konin. 700 lat”, w roku 1938 było w Koninie 25 zakładów przemysłowych, które zatrudniały niewiele ponad 200 osób, 487 zakładów rzemieślniczych, które zatrudniały ponad 1100 osób. Dominowała branża szewska, krawiecka i rzeźnicka. W tym czasie istotną również rolę odgrywał handel. W Koninie funkcjonowały 382 przedsiębiorstwa handlowe, z tego tylko 60 wieloosobowych, zaś 322 to firmy jednoosobowe. Jednym z tych większych przedsiębiorstw był właśnie browar rodziny Korab-Kowalskich. Konin w owym czasie borykał się ze znacznymi brakami w budżecie miejskim, co powodowało znaczne ograniczenia w inwestycjach podejmowanych przez miasto. Zmieniające się ciągle warunki gospodarcze, pociągały za sobą również zmiany demograficzne i narodowościowe. Liczba ludności rosła, w roku 1939 osiągnęła 12100 osób. Rok wcześniej 74% ludności stanowili Polacy, 21,9% Żydzi, a 3,2% Niemcy. Do tak ukształtowanego miasta Grzegorz Korab-Kowalski  przywiózł swoją młodą piękną i światową żonę.

W roku 1938 rodzi się pierwszy syn małżonków Kowalskich, Mieczysław, a rok później, w drugim dniu wojny, młodszy syn Krzysztof. Krzysztof Flatau-Kowalski, bo takim nazwiskiem oficjalnie posługuje się obecnie syn Aleksandry i Grzegorza, tak opowiada o czasie swoich narodzin:

Urodziłem się w Koninie. Urodziłem się w tym browarze. Ten dom, w którym ja się urodziłem, ciągle stoi. Ja tam byłem urodzony. Urodziłem się w drugi dzień wojny. Także, jak ja się urodziłem od razu byłem chrzczony. Były już naloty niemieckie, ten ksiądz, który m nie chrzcił, co chwilę zlatywał do piwnicy się chować, także chyba mnie dokładnie nie dochrzcił do końca, dlatego, że ja dobrnąłem tylko do pierwszej komunii. Potem żeśmy do Warszawy uciekali z Konina.  Jak miałem cztery dni, tośmy uciekali taką ciężarówką do Warszawy, tam oblężenie Warszawy, potem żeśmy wrócili do Konina już bez ojca, który był ranny, gdzieś tam został w szpitalu, matka się nim zajmowała, a ja byłem w Koninie. A potem, jak Niemcy zrobili Generalną Gubernię, a Konin i Poznań zostały wcielone do Rzeszy, to myśmy byli po drugiej stronie granicy, myśmy zostali tu, i wtedy matka ze mną wróciła do Poznania do swojej rodziny. Ja potem się wychowywałem u babci i u tego Kazia, matka była w Warszawie, potem w Paryżu.

Jak wynika ze wspomnień Krzysztofa Flatau-Kowalskiego, jeszcze w pierwszych dniach wojny, ciężarna Aleksandra Flatau-Kowalska z rodziną pozostawała w Koninie. Spóźniona ewakuacja na wschód była zapewne spowodowana sytuacją życiową młodej kobiety; z ponad rocznym starszym synkiem, spodziewając się drugiego, nie była zdolna do dalekich podróży. Urodziła drugie dziecko w Koninie, w drugim dniu wojny, a w pierwszym dniu bombardowań miasta, które miały miejsce 2, 3 i 5 września. Jak bardzo stresująca musiała być dla niej sytuacja i jak ogromny strach o dzieci i siebie musiała czuć ta młoda kobieta, dzisiaj możemy się tylko domyślać. Ucieczka do Warszawy, bombardowania i zdobycie stolicy, mąż, który w rezultacie odniesionych ran zostaje w zniewolonej Warszawie, to niewątpliwie musiało odcisnąć piętno na życiu Aleksandry i jej rodziny. Wraca z dziećmi do Konina. Tutaj umiera ponad roczny Mieczysław. Krzysztof Flatau-Kowalski opowiada:

Ja miałem brata, który się urodził pierwszego stycznia trzydziestego ósmego roku, a ja się urodziłem drugiego września trzydziestego dziewiątego. I jakeśmy w końcu z tego Konina dobrnęli do Warszawy uciekając przed Niemcami, a tam były bombardowania, to wszyscy się zajmowali moim bratem, bo myśleli, że ja nie mam szansy. Wróciliśmy z Warszawy do Konina, a mój brat był chory na jakąś chorobę laryngologiczną, na którą był szczepiony, dlatego nikt go nie leczył. Brat zmarł w październiku. Ten mój brat jest pochowany w Koninie. Tam był jego grób. Kamienny. I tam chyba było napisane Miś, bo on był Mieczysław, ten mój brat, ale na niego się mówiło Miś… Miś Kowalski. Jak kiedyś z matką tam byłem, wiele, wiele lat temu, to grób jeszcze był, ale teraz nie wiem, co się z tym grobem stało.

Krótko po tym, Aleksandra z młodszym synem, Krzysztofem przenosi się do Poznania, gdzie pozostają przez całą okupację. Po wojnie Aleksandra Flatau i Grzegorz Korab-Kowalski rozwodzą się. Młoda kobieta próbuje odnaleźć się w nowych realiach. Pomaga jej w tym niewątpliwie prawnicze wykształcenie, ale i jej charakter i osobowość.

Moja matka była bardzo piękną kobietą, inteligentną i zabawną. Matka po wojnie pojechała do Warszawy, gdzie zrobiła kurs sędziowski, była sędzią, potem sędzią Sądu Najwyższego, a potem przeszła na Uniwersytet Warszawski. Była w katedrze prof. Sawickiego, prawo karne, i pisała tam jakieś prace naukowe, doktorat zrobiła, musiała zdawać egzamin z marksizmu. Ten Sawicki, reprezentował Polskę w Norymberdze. W 1958 roku matka pojechała na stypendium do Paryża. – wspomina Krzysztof Flatau-Kowalski.

W istocie, Aleksandra Flatau-Kowlaska pracuje w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu, jako sekretarka wojewody Feliksa Widy-Wirskiego, następnie w Ministerstwie Informacji i Propagandy, potem w Ministerstwie Kultury oraz w Sądzie Najwyższym w Warszawie. Następnie zostaje asystentką prof. Jerzego Sawickiego na prawie karnym Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zrobiła doktorat, jak wspomina jej syn. W tym czasie publikuje, stając się autorką kilku ważnych pozycji książkowych z dziedziny prawa karnego. Profesor Sawicki docenia pracę Aleksandry, wysyła ją na stypendium do Paryża. Tam Aleksandra Flatau-Kowalska poznaje Zachariasza Shustera, jak mówi jej syn, wyswatał ich prof. Sawicki. Zachariasz Shuster jest dyrektorem europejskiego biura American Jewish Commitée, był bardzo aktywny w czasie soboru watykańskiego w pracach dotyczących stosunków między Kościołem Katolickim i Żydami. Krzysztof Flatau-Kowalski mówi o Shusterze:

Shuster zachwycił się moją matką. Matka wyszła za mąż za Shustera. On był Żydem z Łomży, z biednej, tradycyjnej rodziny. Pieszo poszedł do Wilna, gdzie się wyuczył, potem wyemigrował do Stanów. Był samoukiem, mówił kilkoma językami.

Można się domyślać, że wykształcony, przystojny i obyty w szerokim świecie mężczyzna, zachwycił również inteligentną i piękną Aleksandrę. Shuster współpracował z kardynałem Augustinem Bea, przewodniczącym Papieskiej Rady dla Jedności Chrześcijan, a także został przyjęty przez papieża Pawła VI. Koniec końców, Aleksandra Flatau-Kowalska poślubiła Zachariasza Shustera.

Małżonkowie Shuster zamieszkali w Paryżu. Przeżyli ze sobą niespełna dwadzieścia lat. Aleksandra z Flatauów I-voto Kowalska, II-voto Shuster, potomkini Lewitów, córka profesora, prawniczka, właściciela konińskiego browaru, sędzina, zmarła 14 marca 1978 roku w Paryżu. Została pochowana na cmentarzu w Montparnasse.

Damian Kruczkowski

Wróć